Blog dla osób planujących lub już przeżywających przygodę z ecommerce. Głównie o sklepach internetowych ale również o reklamie w sieci. Autor jest współwłaścicielem sklepu Intymnie.com
RSS
poniedziałek, 15 czerwca 2009

Co jakiś czas otrzymuję pocztą formularz do wypełnienia - prośba w nim o podanie danych firmy lub ich aktualizację w celu umieszczenia w DARMOWYM katalogu XXX.pl - na dole zwasze małym druczkiem znajduje informacja o tym, że podpisując formularz składamy zamówienie na wpis za 800 euro. Wałek pewnie większości właścicieli sklepów internetowych świetnie znany.

Pewna grupa cwaniaków wymyśliła lepszy pomysł. Nazwała się Towarzystwem Lexus. Czy to szacowne grono się zajmuje? Odnajduje niedozwolone klauzule w umowach różnych firm - niedawno to były biura podróży, ostatnio sklepy internetowe - następnie straszy pozwem (koszty dla firmy w przypadku przegranej to jakies 1000 zł) lub pozwala się łaskawie wycofać jeśli uścimy im ponad 300 zł. Krótko mówiąc zajmuje się szantażem - legalnym rzecz jasna!   

Trochę informacji tu: http://travelnews.pl/stowarzyszenie-lexus-straszy-biura-podrozy/

i tu: http://www.mmlublin.pl/blog/entry/1274/Spos%C3%B3b+na+kryzys.html

i jeszcze tu: http://www.psbt.pl/index.php?q=node/122

Oto w jaki sposób polskie zagmatwane prawo może zostać wykorzystane przez cwaniaków - konia z rzędem temu, kto nadąży sprawdzać swoje regulaminy z listą klauzul niedozwolonych.

Nie chcę bronić tu kombinowania po stronie autorów regulaminów. Sam spotykałem się z takimi zapisami w umowach, które dawały jednej stronie decydowania o wszystkim. Jednak to co robi Lexus to zmasowany szantaż. No! Chyba, że chodzi im o dobro konsumentów a 360 zł od pozwu to na utrzymanie skromnej kancelarii.

Na szczęście są już dobre wieści: http://www.rp.pl/artykul/67430.html

Jeśli otrzymacie maila od Lexusa to radzę zapoznać się zwłaszcza z ostatnim linkiem.

Na koniec wyjaśnienie - nie otrzymaliśmy sami maila od Lexusa.  Do wpisu zainspirwał mnie mail wysłany przez sklepy24.pl oraz informacje jakie udało mi się odnaleźć w sieci.

21:20, backoffice
Link Komentarze (1) »
niedziela, 07 czerwca 2009

Na konferencji w Szczecinie byłem świadkiem dosyć groteskowej sceny. Maciek Ziemczonek z Ceneo.pl po zakończeniu swojej prezentacji spytał o uwagi i pytania odnośnie swojego wystąpienia i nagle spadł na niego grad pretensji i oskarżeń ze strony właścicieli pewnego sklepu z oponam. Pretensje dotyczyły tego, że Ceneo nie może/nie chce się z nimi zintergrować. Maćka trochę zatkało a ja zaśmiałem się pod nosem bo właśnie zdobyłem dowód na to, że nie tylko dla mnie wszelkie integracje z serwisami zakupowymi są koszmarkiem.

Na czym w ogóle polega problem? (Na pewno nie na złych intencjach Ceneo) Wystarczy przecież napisać kawałek skryptu generującego plik XML i gotowe. Dla średnio rozgarniętego programisty jest to praca na jakies 20 min. Kłopoty pojawiają się po pierwszym eksporcie produktów. Dostajemy śliczny komunikat, że nasze produkty są źle przypisane do kategorii :)

Obecnie żaden serwis agregujący oferty produktowe nie używa jakiegoś powszechnie uznanego wzorca. Jeśli chcecie, aby dokładnie każdy produkt został dobrze skatalogowany w wyszukiwarkce, musicie ustawiać go ręcznie. Nie liczyłbym na mechanizmy, które to dobrze zrobią z automatu, tym bardziej nie liczyłbym na personel porównywarki (chociaż Ceneo zrobiło tu duże postępy).

Wszystkie serwisy w dodatku za wzorzec do nazwy produktów używają (o zgrozo!) bazy większego sklepu - wtedy faworyzują jeden podmiot a cała reszta musi mozolnie dopasowywać nazwy produktów do konkurenta.

A jest przecież banalne rozwiązanie - 95% sprzedawanych przedmiotów w sieci ma swój numer EAN - czyli numer z kodu kreskowego, który pozwala idealnie go zidentyfikować. Nie będzie miało znaczenia jak sklep go nazwie. Sklepy z pewnością szybko rozbudowałyby informacje o numery EAN - ułatwiają one życie też obsłudze sklepu.

Pojawia się również świetna funkcjonalność dla porównywarki

Porównywarka tworzy proste narzędzie dla telefonów komórkowych działające mniej więcej tak:

- robimy zdjęcie kodu kreskowego jakiejś lodówki np w Media Markcie.  

- wysyłame je MMSem

- porównywarka wysyła nam ceny tej lodówki w sklepach internetowych.

 

Mam nadzieję, że to kogoś zmotywuje do działania ;)

12:10, backoffice
Link Komentarze (8) »
poniedziałek, 01 czerwca 2009

Przysło do mnie ranną pocztą:

Warsztaty PremiumBrand 2009
"Budowanie silnej marki" 
 

Zapraszamy wszystkich zainteresowanych tematyką brandingu na  2-dniowe warsztaty
"Budowanie silnych marek"


Koszt 2-dniowych zajęć - w cenie 1 dnia: 
2095PLN +22 % VAT za 1 osobę

Oferta specjalna PremiumBrand


Cena aktualna tylko za pośrednictwem naszej strony www.premiumbrand.pl. Wypełnij formularz!

W cenie warsztatów: 16 godzin zajęć praktycznych i wykładów, lunch oraz serwis kawowy, materiały szkoleniowe, certyfikat ukończenia szkolenia, roczny dostęp do Bazy Wiedzy Midwest.

 

Oferty takich szkoleń, warsztatów, konferencji przychodzą do mnie min raz w tygodniu. Zastanawiam się, kto u diabła na takie coś jeździ? Nie neguje poziomu merytorycznego takich spotkań a po prostu chorą cenę jakiej żądają organizatorzy za takie eventy. 6000 zł kosztuje semestr dosyć drogich studiów gdzie mamy dziesiątki godzin wykładów i ćwiczeń, rynek oferuje sporo publikacji. Co takiego oferuje taki event aby jego koszt stanowił 1/3 semestru dobrych studiów? Czasem mam wrażenie, że ktoś w tym kraju upadł na głowę.

Dotacje unijne bardzo często są motorem napędowym takich spotkań. Jest to moim zdaniem co najmniej nieadekwatne do oferowanej wiedzy wyciąganie kasy z naszych podatków co budzi we mnie niemały gdziew (chyba nie dotyczy przytoczonego spotkania). Mam wrażenie, że wszyscy o tym wiedzą ale nikt nie ma ochoty o tym głośno powiedzieć.

13:13, backoffice
Link Komentarze (2) »
niedziela, 31 maja 2009

Moja prezentacja z konferencji Ecommerce 2009 w Szczecinie. Wkrótce ma się pokazać również video, które mam nadzieję rozjaśni trochę hasła w niej zawarte.

Ewolucja narzędzi marketingowych i ich skuteczność na przykładzie intymnie.com
View more Keynote presentations from E-commerce | infotrendy .
20:31, backoffice
Link Komentarze (1) »

Zanim zacznę mały cytat:

"Na świecie około 70% transakcji zawieranych jest za pomocą kart płatniczych. W Polsce odwrotnie - aż 70% to transakcje bezgotówkowe. Głównym problemem w naszym kraju jest brak edukacji rynku - Polacy boją się płacić kartą."

http://www.internetstandard.pl/news/126266/e.Commerce.Standard.Optymizm.na.rynku.e.handlu.html

O czym będzie wpis?

Masz konto w konto w Adwords powiązane z kartą kredytową? Masz iPhona i zarejestrowałeś się w appstore? Może jesteś świntuchem i nie bałeś się podać danych do karty nawet na youporn.com a może lubisz modę i zostawiłaś sobie płatność w Asos.com (chyba najlepszy sklep odzieżowy na świecie). Wszystkie te witryny odniosły niebywały sukces biznesowy i mają jeden wspólny mianownik - zachęcają klienta do pozostawienia danych o swojej karcie kredytowej w swoim systemie. W Polsce manewr niewyobrażalny a jednak na rynkach bardziej rozwiniętych standard. O wiele łatwiej podjąć decyzję zakupową kiedy swoich pieniędzy nie widzisz, nawet nie musisz zatwierdzać ich żadnym kodem - po prostu dokonujesz płatności a sklep sam pobierze kwotę z twojej karty.

Zastanawiam się, kiedy na naszych i sąsiednich rynkach dojdzie do takiej swobody w operowaniu płatnościami. Jak mocne zaufanie trzeba wzbudzić u klienta aby nie bał się powierzyć nam tak wrażliwych danych. Oczywiście można go zapewniać o kodowaniu, dobrym zabezpieczeniu etc. ale bariera psychologiczna jest potężna.

W Polsce jeśli można płacić kartą to wyłącznie za pośrednictwem systemów płatności jak e-card, polcard czy też większe moduły jak płatnosci.pl czy dotpay. Zna ktoś sklep, który odważył się przechowywać dane z karty a nie zlecać to do operatora karty? Kto odważy się pierwszy i przetestuje odrzucenia koszyka?:)

10:59, backoffice
Link Dodaj komentarz »
sobota, 30 maja 2009

Zainspirowało mnie to http://www.trzyskarpetki.pl/

Obserwuje od jakiegoś czasu zjawisko powstawania sklepów niszowych, wręcz ekstremalnie niszowych. Powyższy przykład do nich należy. Zastanawia mnie sens prowadzenia sklepiku z tak ograniczoną ofertą - przecież każdy sklep wymaga pewnych prac stałych (tak jak istnieją w firmie koszta stałe tak istnieją też prace stałe - trzeba je wykonać bez znaczenia czy ma się jednego czy też 1000 klientów dziennie). Zastanawiam się, czy założyciel sklepu takiego wziął pod uwagę, że z klientem należy się komunikować co jakis czas, że musi kupować bardzo sprecyzowany ruch itd. To wszystko wymaga pracy. Jaką konwersję może posiadać sklep oferujący kilkanaście model skarpetek? Czy użytkownik zadał sobie pytanie, dlaczego w realnym świecie wygrywają supermarkety ze wszystikim a nie bardzo specjalistyczne sklepy? Nie uważam oczywiście, że każdy powinien się stawać supermarketem jak max24, czy agito.pl (popełniają dosyć duży błąd moim zdaniem oczy będzie w innym wpisie) ale trzyskarpetki.pl to tak jakby ktoś otworzył aptekę z samą aspiryną. 

Do tej pory znalam tylko 2 niszowe sklepy, które radzą sobie nieźle - to skarpetkowo.pl i toys4boys (ten drugi coraz ciężej nazwać jednak już niszowym). Skarpetkowo to jednak sklep jeden z wielu w ramach jednej firmy. Rozumiem plan biznesowy polegający na otwieraniu X sklepów, każdy niszowy - mimo, że takiej drogi bym nie obierał to jednak ma to jakiś sens. Jeśli jednak drogi czytelniku wpadłeś na pomysł zrobienia sklepu np z bateriamy R20 i chcesz z niego żyć to przemyśl swoją strategię jeszcze kilka razy.

 

20:52, backoffice
Link Komentarze (5) »

3 miesiące pracy i powstał .... www.funknsoulshop.pl

Wczoraj odpaliliśmy podstawową wersję sklepu dla marki Funk'n'Soul - kiedyś bardziej znana jako Off The Lip. Sklep ma duże ambicje - od 1go czerwca startuje kampania reklamowa i jednocześnie sieć afiliacyjna. Projekt ma dosyć ciekawą grupę docelową, której dotychczas polski ecommerce oferował jedynie prepaidy i SMSy.

Podczas prac nad tym projektem zastanawiałem się cały czas, na ile ten sklep w Polsce może chwycić. Grupa docelowa to młodzież między 13 a 25 rokiem życia, 70% z nich pewnie nie ma jeszcze konta nie mówiąc o karcie kredytowej. Czy to będzie bariera nie do przeskoczenia czy po prostu większość zamówień będzie opłacana za pobraniem? Czas pokaże.

Tymczasem jestem ciekaw waszych opinii o sklepie.

19:44, backoffice
Link Komentarze (1) »
dodaj do flakera